Bit na sobote publikowany we wtorek.

Dziś kolejne opóźnienie- Bit na sobote publikuję we wtorek, bo w sobote miałam trochę życia i nie było mnie w cywilizacji. Dziś będzie jeden zespół i dwa bity. Oczywiście odkryłam go przy pomocy mojego Chłopa, który stwierdził, że to coś „w moim stylu” (jak jest mój styl???)

Ladies and Gentelmen, I present you:

Of Monsters and Men.

Większość ludzi mających jakąkolwiek styczność z popularnymi stacjami radiowymi zna ten zespół z przeboju „Little talks”, ale zauważyłam, że na tym romans z grupą kończy większość śmiertelników. Ja proponuję bardziej stały związek, bo cała płyta wyszła im wspaniała.

A więc bit na sobote we wtorek czas zacząć!

1. Of Monsters and Men, Mountain Sound

Nagranie koncertowe, z tego względu, by każdy mógł się przekonać jak zabawni, sympatyczni i dobrzy są artyści na żywo. Posłuchajcie tylko- bez żadnego plejbeku śpiewają czysto, potężnie i prawdziwie. Praktycznie tak jak na płycie. Och jak ja kocham artystów, którzy nie modyfukują za dużo naturalności na płytach!
Piosenka fantastyczna- trochę o ucieczce, i faktycznie słuchając jej mam przed oczami taki obraz biegnącego ludka, który próbuje uciekać od problemów, które sam sobie stworzył swoimi rękami.
Piosenka do słuchania, do tańczenia, do wszystkiego!

Zespół pochodzi z Islandii. Został stworzony w roku 2010, w kolejnym wydali płytę- My head is an animal.

Dobrze radzę sobie tę płytę sprawić. Nie ma na niej kiepskiej piosenki.

2. Of Monsters and Men, King and Lionheart

Jedna z piękniejszych piosenek o miłości. Kiedy słucham, widzę parę biegnaca przez zawalajacy się świat z uśmiechem na twarzy. Albo-tę ostatnia scene z fight clubu. Stad też taki a nie inny dobór ilustracji do tego bitu.

Mój ulubiony wers- jak obok.

Mam nadzieję, że udało mi się przekonać choć jedna osobę do tego magicznego zespołu:)

Do następnego razu!

źródła obrazków:
http://ocomstudyabroad.blogspot.com/p/travel.html – obrazek gór
http://www.daftblogger.com/dr-jeckyll-and-fight-club-in-a-freudian-perspective/blow-up-scene-after-explosion/ – scena z Fight Clubu