Recenzja Sinister

notoryczne recenzje

Lubię sobie zobaczyć dobry horror. Niestety ostatnio coraz trudniej o naprawdę fajny, trzymający w napięciu i wcale nie nudny, straszny ale nie obrzydliwy film tego gatunku. Ale powiem wam, ostatnio udało mi się na coś takiego trafić.

O tym, że Sinister będzie fajny, już jakieś pół roku przekonywał nas jego trailer:

Historia jest bardzo prosta- pisarz pałający się dość kontrowersyjnym rodzajem literatury (czyli opisywaniem nierozwiązanych morderstw) wprowadza się z całą rodzinką do domu w ogrodzie którego powieszono poprzednich właścicieli budynku (nie mówiąc oczywiście o niczym żonie- panowie, nie róbcie podobnych błędów!). Podczas pełnej optymizmu wprowadzki, na strychu domu znajduje pudło z „rodzinnymi” filmikami nagranymi na mega klimatyczne taśmy super 8. Wkrótce okazuje się, że domowe filmiki to tak naprawdę zapis okrutnych morderstw, a siłę, która je wywołała nie tak łatwo zatrzymać.

Tyle jeśli chodzi o treść. Główną rolę gra Ethan Hawk, i choć na zgniłych pomidorkach krytycy radzą mu powrót do czasów filmów romantycznych, muszę przyznać, że zarzuty są niesprawiedliwe. Ktoś z takim głosem i aparycją nadaje się wręcz idealnie do filmów grozy! Ethan ma duszę podszytą udręczeniem i szaleństwem i dobrze się go ogląda w trudnych sytuacjach.

Film jest zaskakująco prosty i bardzo spójny. Praktycznie każda kolejna scena ma związek z poprzednią. Lubię brak zbędnych fragmentów, dobrą edycję filmów, która nie pozwala widzowi nudzić się nawet na moment. Innym plusem jest to, że naprawdę jest strasznie. Film w końcu zrobił ten sam pan co stworzył Egzorcyzmy Emily Rose, przez wielu widzów uznane za jeden z lepszych horrorów o opętaniu (Scott Derrickson).

Nie rozwodząc się dłużej, naprawdę polecam!

ocena zgniłych pomidorków: 62% w ocenie krytyków i 64% u widzów
ocna imdb: 6.9
ocena filmwebu: 6.7

ocena notorycznej: 7.5 (weź osobę do której lubisz przywierać gdy dzieje się coś strasznego i indżoj!)

Ciekawostka na deser- pan demon-bożek z filmu nazywa się Bughuul no i oczywiście zaraz po premierze filmu społeczność internetowa zaczęła się zastanawiać, czy takie bóstwo istniało naprawdę. Bardzo ciekawe wyjaśnienie: W filmie Bughuul nazywany jest przez dzieci „Mr Boogie”. Obie nazwy wywodzą się ze słowa „bogey” o którym rzecze ciocia wikipedia:

„The word bogey is derived from the Middle English bogge/bugge (also the origin of the word bug), and thus is generally thought to be a cognate of the German bögge, böggel-mann (English „Bogeyman”). The word could also be linked to many similar words in other European languages: bogle (Scots), boeman (Dutch), busemann (Norwegian), bøhmand (Danish), bòcan, púca, pooka or pookha (Irish), pwca, bwga or bwgan (Welsh), puki (Old Norse), pixie or piskie (Cornish), puck (English), bogu (Slavonic), buka (Russian, бука), bauk (Serbian), baubas (Lithuanian), baubau (Romanian), babau (Italian), bobo (Polish), papão or sarronco (Portuguese), torbalan (Bulgarian)”

Ale ciekawe, że każdy praktycznie kraj ma reprezentanta w kategorii „porywacza dzieci na Be”

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s