O serialu i jego życiu.

Dziś chciałabym się z Wami podzielić pewnym swoim przemyśleniem. Jeśli jeszcze nie wiecie, to bardzo lubię oglądać seriale. Przeciętnie tygodniowo daję radę zobaczyć od kilku, do kilkunastu odcinków różnych produkcji (oczywiście często robię jednocześnie inne rzeczy, żeby nie było, że jestem tylko leniwym leniwcem spędzającym calutki czas w objęciach kocyka przed TV).

Jednym z takich moich najulubieńszych seriali ever są Chirurdzy. Zaczęłam oglądać praktycznie od razu kiedy Shonda Rhimes wypuściła pierwsze odcinki, i od tego czasu w prawie każdy piątek (abc emituje ten serial w czwartkowy wieczór) siadam sobie wygodnie, zawijam się w kocyk i śledzę losy młodych lekarzy. Jej, naprawdę kocham oglądać te ich perypetie, zawirowania, niespotykane medyczne przypadki, kłótnie,  przeprosiny and all that. W pewnym momencie moja obsesja urosła to tak żałosnych rozmiarów, że po każdym odcinku wchodziłam na stronę Grey’s Anatomy, by zobaczyć spoilery z przyszłego odcinka, wysłuchać podkastów producentek serialu oraz przeczytać bloga osób odpowiedzialnych za układanie scenariusza odcinka.

To był dobry serial. Wyraźnie zarysowana fabuła, naprawdę ciekawe postacie, każda w swoim kolorze, ze swoim unikalnym głosem. Kiedy jakiś bohater wpadał w kłopoty, naprawdę siedziałam na brzegu fotela. Serial pokazywał jak żaden inny, że świat jest właśnie szary (nie przez przypadek główna bohaterka ma tak na nazwisko)

Ale od kilku już sezonów (niestety) czuję, że coś jest nie tak. Coś się popsuło, szarości już nie ma, a bohaterowie stają się coraz bardziej powszechni. Choć kocham ich bardzo, myślę sobie, czy nie lepiej byłoby to skończyć. Wiecie o co mi chodzi? Mam takie poczucie, że kiedyś to wszystko było o niebo lepsze i o wiele ciekawsze. Ogarnia mnie jakaś taka nostalgia za tymi czasami i dochodzę do wniosku, że może lepiej by było, gdyby ten serial się już skończył. Nie wiem, czy znacie to uczucie.

To jak taki związek, który gdzieś tam się popsuł, i ciężko się rozstać, ale nic fajnego już chyba z niego się nie da wykrzesać. Dalej patrzymy z uśmiechem na tą drugą osobę (bohaterów), ale jakoś dochodzimy do wniosku, że jeśli to potrwa dłużej, nasze uczucia zawędrują w stronę niechęci. Lepiej chyba skończyć taki związek póki jest się w dobrych relacjach, póki patrzy na się na siebie z uśmiechem. Po co tracić czas na rozpamiętywanie dawnych przyjemnych momentów i próbę wskrzeszenia tego, co już jest w przeszłości?

Mam takie uczucie co do Chirurgów. Ale jest więcej takich seriali. CSI? ER? Jak to śpiewał klasyk rocka- trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść. Klasycznie piękny odwrót zrobili Przyjaciele w 10 sezonie. Coś się zaczęło w tym właśnie sezonie psuć i choć podejrzewam, że widzowie chętnie obejrzeliby jeszcze ze trzy serie, scenarzyści (producenci?) woleli wycofać się, póki jeszcze byli na szczycie. Zakończyli serię wyraźnym finałem i każdy widz mógł powiedzieć- ok, dziękuję Wam za piękne 10 lat dobrej zabawy. I o to chyba powinno chodzić w telewizji, prawda? O pozytywne wrażenie dla widza?

Trzeba wiedzieć, kiedy coś skończyć. To jest bardzo uniwersalna myśl, z którą Was zostawiam.

*bonus! piosenka tytułowa:

 

Reklamy

3 thoughts on “O serialu i jego życiu.

  1. Ania (już) Ry. pisze:

    Oj zgadzam się z Tobą Aneczko w 100 %. Pamiętam jak zaraziłaś mnie tym serialem, jak jeszcze razem mieszkałyśmy. Jak na bieżąco oglądałyśmy w weekend odcinek i w niedziele komentowałyśmy po powrocie na Bończyka. Teraz już tego nie ma, nie czekam z ustęskniem na nowe odcinki, wręcz czasami zapominam, że już wyszły nowe…
    Pozdrawiam Cię cieplutko :)

  2. joelyne pisze:

    :))) to prawda, zdecydowanie brakuje czegoś w tej produkcji :) A Gossip Girl już się skończyło i wiemy kto był plotkarą:P

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s