Po co czytać, jeśli się nie pamieta?

book2

 

Do pewnego momentu byłam sobie osobą, która masowo pochłania książki, ale zauważyłam (z niemałym poczuciem zgrozy i zatrwożenia), że choć mam ich na koncie przeczytanych naprawdę wiele, kiedy ktoś mi mówi o takiej, którą czytałam dawno,  mam takie: heeeeę? co? jak to? nie pamiętam już w ogóle co tam było?

No i tak- wiele książek jest naprawdę fantastycznych i chce się o nich pamiętać, a ponieważ codziennie fajności do czytania tylko dochodzi, trudno żeby czytać rzeczy po pięć razy. Czy można jakoś zrobić tak, by pamiętać książki które czytamy teraz po latach? Zaczęłam o tym myśleć i chyba znalazłam kilka sposobów.

Jeśli Wy też macie tak, że przeczytana książka zostaje z Wami na krótko, może też fajnie byłoby się zastanowić, czy nie macie złego podejścia do czytania. Moje było właśnie takie.

Na czym polegał mój problem? Zasadniczo można streścić to tak- czytałam książki i skupiałam się na rozwoju fabuły. Co znaczy, że brnęłam wciąż i wciąż do przodu, bez  poświęcenia książce czasu. I to był błąd. To w sumie trochę jak w stosunkach damsko-męskich. Może być sobie facet- miłośnik płci przeciwnej, który skacze od laski do laski i liczy się dla niego tylko to, żeby poznać ich jak najwięcej. Na fejsie ma 250 dziewcząt w znajomych i o większości z nich nie może powiedzieć zdania. A jest sobie drugi, który każdej nowej koleżance poświęca dużo czasu i przez to ma bardzo dużo bardzo fajnych koleżanek do których dzwoni, gdy ma na przykład ochotę pogadać. To może bardzo naciągana metafora, ale wydaje mi się, że pokazuje o co mi chodzi.

Tak to już jest w życiu, że jeżeli chce się, by coś z nami zostało (książka czy osoba) trzeba poświęcić  czas. Chyba im więcej poświęcamy, tym bardziej zostaje:)  Dlatego jeśli macie problem z czytaniem które COŚ DAJE, poświęćcie na to trochę czasu.

Jak można zmienić podejście?

1. Co nowego dała mi ta ksiażka?
Pierwszy fajny sposób, który znalazłam w sieci, to po prostu- czytanie książki rozdział po rozdziale i zadawanie sobie pytania- co autor chce mi przekazać? Do czego pretekstem jest ta fabuła? Dla wielu może się to wydawać powrotem do czasów liceum, analizy i interpretacji i innych męczących wyczynów, ale tak naprawdę, w tym tkwi sens czytania. W gromadzeniu nowych pomysłów, nowych przemyśleń. Dlatego po każdym poczytanym fragmencie, warto sobie zadać kilka pytań o to, co fajnego można z tego wynieść. Sam ten moment przystanku i zastanowienia sprawi, że coś zostanie w pamięci
** dodatkowy tip ** czytałam też, że skuteczne jest prowadzenie zeszytu z książkami, które się przeczytało i najważniejszymi ideami, które przekazały. Myślę, że formułowanie przekazu to bardzo fajne ćwiczenie. Zapisywanie głównych przemyśleń książki pomaga w konkretyzowaniu przekazu. Zmusza mózg, żeby zapamiętał.

2. Zwracaj uwagę. 
Czytając książkę zdanie po zdaniu, zwracaj uwagę na fajne fragmenty. Sentencje, które zrobiły na Tobie wrażenie. Klimatyczne momenty. Te ostatnie, spróbuj sobie wyobrazić z jak największą ilością szczegółów. Może znajdź na swojej plejlisci odpowiednią muzykę, która pomoże Ci złożyć to w jakiś fajny obraz? W przedostatnim Metrze („Do Światła”) był tak strasznie klimatyczny moment, gdy młody Gleb zszedł do kryjówki najbardziej okropnego potwora o jakim czytałam, że wizja tej sceny, którą sobie wysnułam, plus piosenka, która akurat leciała na mojej plejliście sprawiły, że całość pozostanie ze mną już chyba na zawsze.

3. Oszukuj trochę. 
Czasem po przeczytaniu książki, warto swój mózg doby internetu podrasować przekazem wizualnym i zobaczyć sobie film. To gwarantuje lepsze pamiętanie. Jeśli książka jest skomplikowana, czasami pomaga odwrócenie kolejności i po prostu można wcześniej zobaczyć ekranizację. Ostatnio byłam w kinie na Atlasie Chmur, a teraz czytam sobie książkę i powiem Wam, że bardzo się cieszę, że wybrałam taką kolejność, bo dzięki temu mogę tę trudną miejscami w odbiorze powieść lepiej zrozumieć. Dzięki tej podwójnej magii, obrazy same zostają wyryte w pamięci.

4. Dzień dobry, panie autorze. 
To też bardzo fajny sposób, który strasznie lubię wykorzystywać. Czasem warto najpierw poznać autora książki, żeby skupić się na zapamiętaniu jego dzieła. Pamiętam, że przed przeczytaniem Szklanego Klosza Sylvii Plath bardzo intensywnie śledziłam jej biografię i poezję i muszę przyznać, że przy faktycznym czytaniu powieści wyłapywałam tysiące odnośników, które same nie wiadomo kiedy zapadły mi w pamięć. Mimo, że książkę czytałam dobre 8 lat temu, pamiętam o nich do teraz.

5. No nie, ta książka jest zupełnie źle wydana. 
Kiedy parę lat temu czytałam W drodze Jacka Kerouaca (kiedy jeszcze mainstream  nic o nim nie wiedział i w mało której księgarni były dostępne egzemplarze) dostałam dzikiego napadu furii, bo książka o dzikiej podróży przez Amerykę nie miała nawet maleńkiej mapki… nie tracąc czasu zaczęłam wklejać do książki brakujące elementy. Także ciekawa praktyka- faktycznie szukać i doświadczać rzeczy w książce opisanych. O co mi chodzi- kiedy Kerouac pisze np o piosence tej i tej, iść na youtuba i posłuchać. Gwarantuję, że motyw z książki zostanie w głowie. Są tacy autorzy, którzy w swoich książkach wymieniają piosenki i filmy albo nawet inne książki, czy wiersze- postarać się, poszukać i popróbować. Nie tylko rozszerzy to horyzonty, ale i pomoże w pamiętaniu. Ale tak poza tym- to fantastyczna zabawa:) odkrywanie świata i faktycznie zatapianie się w świat powieści.

To tyle na dziś. M. właśnie kończy swoją sesję w Farcry 3 (mieliśmy umowę- notoryczna 1,5h dla bloga, M. 1,5h dla xboxa) i zabieramy się za jakiś fajny film. Ciepło ściskam i buziakuję:*

a jutro? już środek tygodnia:)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s