You are what you pretend to be, notorycznie oglądamy Unicorn City (2012)

notoryczne recenzje

Miałam recenzować tylko filmy niszowe i wyszukane (i tak sobie pomyślałam, że to będą same europejskie, albo przynajmniej nie amerykańskie i nie z happy endem). A tu Ci zonk!  M. przywiózł mi całe mnóstwo filmów i od razu zapuścił Amerykańską fajnością.

Trochę trudno jest mi pisać o tym filmie, dlatego, że jest on strasznie i potwornie dziwny. Taki, że pewnie wielkiej ilości dusz się nie spodoba, ale i dobrze, bo nie jest to film robiony pod szeroką publiczność. Mnie jednak urzekł w prostocie jednego z pokazanych motywów. Ale o tym za momencik.

O czym to w ogóle jest?
To jest o facecie (a w zasadzie to o grupie ludzi) z pasją. Lubią sobie grać wspólnie w gry RPG, takie wiecie, na figurki, zaklęcia, szmery bajery. Grupa ta spotyka się z dość dużą regularnością, angażując się w wymyślaną przez Mistrza Gry historię. Główny bohater filmu jednak nie do końca zgadza się z regułami wystosowanymi przez Mistrza (którego świat, co tu dużo mówić, wieje nudą), w brutalnej walce zostaje pokonany i figurkowo zabity (bez możliwości wskrzeszenia), a co za tym idzie, musi opuścić rozgrywki. Nie czekając długo postanawia stworzyć coś o wiele lepszego niż nudne przygody Mistrza. Wraz z dwójką najlepszych przyjaciół tworzy utopię dla graczy- magiczne miasteczko Unicorn City, gdzie każdy gracz może nie tylko pobawić się figurkami, ale faktycznie i fizycznie wcielić w swojego bohatera i na własnej skórze przeżywać przygody.

czy warto?
Myślę sobie, że warto, ale – gdy lubi się grać lub ma się jakikolwiek styk z środowiskiem graczy. Nie warto chyba, jeśli się jest niegrającą i nie rozumiejącą nerdów dziewczynką. Jeśli nie grasz, ale świat fantasy nie jest Ci obcy, film też będzie Ci się podobać.

czemu absolutnie warto zobaczyć? (mini spoilerek) 
Dla jednego jedynego motywu – Kiedy główny bohater traci swój sens życia (a był to sens wielki- gra była dla niego wszystkim, co pokazuje już od pierwszych kilkunastu minut filmu), zamiast popaść w kanapową depresję i poddać się kompletnie (co zrobiłoby pewnie wielu na jego miejscu, a już z pewnością ja) pan Voss wstaje i robi coś swojego. Nawet się nad tym nie zastanawia. Skoro nie chcą go w ich grze, to przecież on może wymyślić coś o wiele bardziej fajnego. Nie poddaje się i nie pozwoli swojemu marzeniu umrzeć. Co więcej, wykorzysta je, by zdobyć pracę i przeobrazić swój ziemski żywot. I tak mnie ta niepokorność i siła urzekła, że po prostu musiałam się z Wami podzielić tym filmem! BOSKIE!

Drugi fajny motyw- taka przyjaźń tutaj jest, którą ja sobie bardzo cenię. Wiecie, taki moment, gdy Wasz przyjaciel przychodzi do Was i mówi: „Zabierz swój namiot, dwa patyki i koci ogon i chodź ze mną na polanę za miasto będziemy robić rzeczy!” i Ty idziesz i nie pytasz się po co i czemu, ale idziesz, bo to jest właśnie przyjaźń, gdy się nie pyta przyjaciół o to, co tam znów szalonego mają na myśli, tylko się współuczestniczy w tych szaleństwach nie zadając pytań wcale.

imdb– 5,3
pomidorki– 74%
notoryczna- mocne 7!!

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s