Czemu Maxi Pizza dostarcza tanio w 15 minut?

cos za cos

Ostatnio bardzo popularne są wszelkiego rodzaju przepowiednie- 21 grudnia miał być koniec świata, teraz papież idzie na zupełnie zasłużoną emeryturę i świat huczy od rozbuchanych teorii. Można na to reagować bardzo różnie- albo z półuśmiechem pobłażania, albo z niepokojem- co kto woli. A co gdybym Wam powiedziała, że zupełnie szczerze znam człowieka, który przepowiada przyszłość z praktycznie 100% skutecznością i bardzo mało kto wie o tej jego niesamowitej właściwości?

Nie jest to żaden wielki filozof, nie jest to ksiądz czy chory psychicznie poeta. Jest to Kevin Maney- dziennikarz i publicysta USA Today, wielki pasjonat technologii a w czasie wolnym, pisarz. I bez kitu, koleś bezbłędnie potrafi przewidzieć czy produkt odniesie sukces czy porażkę, analizując zaledwie parę czynników z tym produktem związanych.

Popatrzysz na tę jego książkę i pomyślisz- kolejne bzdurne pitu-pitu o biznesie. Ja też tak pomyślałam. A potem zaczęłam czytać i zostałam zmuszona pomyśleć, że jednak może w tym starym przysłowiu o nieocenianiu książki po okładce jest coś prawdziwego (darn it!). Powiem krótko- zaczniecie czytać i nie będzie mocy na ziemi i niebie, która mogłaby Was odciągnąć od Kevina. Coś za coś to cholernie wciągający, zgrabnie napisany zbiór historii o produktach, które podążyły jedną z dwóch ścieżek – a) odniosły wielki sukces b) ugrzęzły w totalnym fiasku. Czemu iphony to strzał w dziesiątkę? Dlaczego Kindle i inne czytniki rośnie na popularności? Czemu blue-ray nie trafił do szerszego grona odbiorców?

Wszystkie te pytania mają tak naprawdę jedną odpowiedź. To jest w zasadzie takie proste, że aż śmiech ogarnia, że trzeba to poczytać w książce, żeby sobie to uświadomić.

Żeby coś odniosło sukces, żeby ludzie coś kupowali, żeby dawali czemuś miejsce w swoim życiu, musi to być albo bardzo dostępne, albo bardzo dobrej jakości.

Rzeczy dostępne są łatwo osiągalne- albo dzięki dobrej lokalizacji, albo cenie, albo też dzięki połączeniu tych dwóch czynników. Rzeczy dobrej jakości są albo…. dobrej jakości (szok nie?), albo w jakiś sposób fajne (łechtają nasze ego, poczucie tożsamości, albo mają jakąś zachęcającą aurę). No i przepis na sukces jest banalny. Albo się jest hiper dostępnym, albo ma się przewagę w jakości. Nie można mieć obu z tych rzeczy (to trochę jak z byciem pięknym i mądrym jednocześnie).

O co chodzi z Maxi pizzą?

No i w końcu wyjaśniła się tajemnica Maxi Pizzy. Jest taka pizzeria w Katowicach. Kiedyś zamroczeni głodem stulecia szukaliśmy z M. w miarę taniego jedzenia na telefon (w tym departamencie bida w Katowicach!)  Padło właśnie na wyżej wspomnianą knajpę. Pizza tania i duża, pełno rabatów po drodze i jeszcze wyobraźcie sobie, że mają taki system, ze pokazują Ci co się dzieje z tą Twoją pizzą (super sprawa). I wiecie- pierwsze 2 minuty- przygotowanie ciasta pitu-pitu, po 15 już pisało, że kierowca odebrał pakunek i zmierza do nas. Wyśmialiśmy tę stronkę dziko, zapewniając się wzajemnie, że to niemożliwe, aż do momentu gdy pan dostarczyciel zadzwonił do drzwi zaledwie parę sekund po tej naszej salwie. Faktycznie zrobili nam pizze w 15 minut za parę złotych. Zgodnie z zasadą coś za coś, jak myślicie- jaka była pizza?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s