Dwie sztuki, które opanować koniecznie trzeba.

zdjecie anita

A dziś będzie o dwóch bardzo ważnych sztukach, które koniecznie trzeba w sobie ćwiczyć wciąż i wciąż.  Ale najpierw słów kilka o tym, jak na nie się wpadło.

Nie zawitałam tutaj od dłuższego czasu, dręczona depresją najwyższej klasy. Od kilku ostatnich tygodni snuję się z kąta w kąt, nie umiem znaleźć swojego miejsca i jakoś tak mi nie na miejscu. Trochę tak jakby notorycznie gniotła mnie jakaś niewidzialna siła, gniotła tak niefortunnie, że czy stoję, czy leżę czuć ją bardzo, czuć prawdziwie.

Lekiem na te moje urojone okropności stała się lekka literatura kobieca.  Jest jakaś taka prawidłowość w naszym wszechświecie, że ten jeden typ książek może człowieka albo wpędzić w najgłębszą depresję, albo z niej najszybciej wyciągnąć. Wybrałam sobie Jedz Módl się Kochaj, poczytałam jednym tchem i teraz powoli zaczynam mój etap rekonwalescencji. Tak wiem, ambitne czytadło to to nie jest, jednak tak jak dół w filmie Jug Face „chce tego czego chce”, tak moja dusza wybrała sobie takie remedium i tylko ono mogło w tej sytuacji pomóc,

Bel far niente, czyli piękne nieróbstwo.

Piękne nieróbstwo jest celem, do którego dążymy poprzez ciężką pracę, ostatecznym osiągnięciem, którego się nam gratuluje. Im wspanialej i rozkoszniej potrafisz nic nie robić, tym większe twoje życiowe osiągnięcie. I nie musisz być wcale bogaty, by tego doświadczyć.

Sztuka rozkoszowania się czasem wolnym to prawdziwie upadły kunszt. Jesteśmy wszyscy tak bardzo zabiegani, tak bardzo wciągnięci w wir codziennych spraw, obowiązków, zobowiązań i terminów, że mało kiedy mamy okazję tak naprawdę wypocząć, rozpłynąć się w przyjemności, bez wybiegania w przyszłość, bez wypatrywania kolejnych rzeczy do odchaczenia z listy.

I tak sobie myślę, to jest poważne upośledzenie. To poważnie odejmuje jakości życia! I wysnułam sobie takie właśnie przemyślenie, że moja Wielka Depresja Letnia (WDL) ma swoje korzenie też właśnie w tym, że do tej pory nie umiałam prawdziwie wypoczywać. Nawet na wczasach. W Rumunii, pośrodku piękna, nieznanego, przygody, stresowałam się kolejnym wyzwaniem i nie umiałam dobrze wykorzystać tych dni.

Potrzeba nam ładowania baterii. Usiąść sobie w parku i powdychać powietrze. Napić się ulubionej kawy i pomyśleć o tym, co się właśnie poczytało gdzieś. Przytulić się do kogoś, kogo się lubi i nie myśleć, że trzeba gdzieś iść i coś zrobić. Powylegiwać się troszkę długo w pościeli, pływać w niej, tonąć. Takie coś chcę się nauczyć robić.

L’arte d’arranglarsi, czyli szuka robienia czegoś z niczego.

Sztuka przekształcenia kilku prostych składników w ucztę albo spotkania grupki przyjaciół w święto. Każdy kto potrafi czynić życie szczęśliwym, może to robić, nie tylko bogacze.

Często zauważam, że moi znajomi (no i ja jeszcze bardziej często też) wmawiam sobie (bardzo błędnie), że wiele rzeczy jest poza moim zasięgiem, dlatego że 1) mnie nie stać 2) jestem dziewczynką 3) nie mam możliwości 4) nie mam zdolności 5) nie mam zasobów. A tak naprawdę, jak przekonuje mnie samo życie, wystarczy CHCIEĆ. Naprawdę.

Mit 1: nie mogę podróżować, bo jestem biedna.

Tak sobie myślałam kiedyś, a potem pojechałam ze znajomymi na Bałkany. W sumie kilkanaście krajów, ponad dwa tygodnie przygody. Koszt? Stać na ten wyjazd każdego studenta. Albo Rumunia w tym roku. Za ponad tygodniowy wypad z przelotem zapłaciłyśmy poniżej 1000 zł.

Mit 2: nie mogę dobrze jeść bo jestem biedny i nie umiem.

To z kolei mit z czasów studenckich. Ale wiecie co? W internecie jest przepis na każde KAŻDE danie. Co więcej, można nawet szukać potencjalnych dań po składnikach jakie mamy dostępne… A koszt? Nie trzeba zaraz kupować udźca jagnięciego, polskie kurczaki także mogą stanowić rozkoszną ucztę.

Mit 3: nie stać mnie na hobby

Hobby są drogie i nie można ich praktykować na budżecie studenckim! Bzdura. Jasne, jeżeli chcemy kolekcjonować rasowe konie, może być ciężko. Ale jeśli nasze zainteresowanie jest rozsądne, okazja sama do nas przyjdzie. Tak kupiłam genialną lustrzankę za 500 złotych…. A miała naprawdę wszystko.

Właśnie tak trzeba patrzeć na rzeczy. Jak na okazje do wykorzystania naszej pomysłowości. Można robić wszystko, niekoniecznie tak jak Martyna Wojciechowska, ale jeśli chcemy, znajdziemy naszą własną drogę. Nasz sposób na coś z niczego.

A do Was przemawiają włoskie  powiedzonka?

* Cytaty oczywiście z Eat Pray Love Elizabeth Gilbert 

[Zdjęcie: koleżanka A. na naszej wyprawie Bałkańskiej- gdzieś w Chorwacji. To zdjęcie jak żadne inne napawa mnie taką ekscytacją i chęcią podróży]

Advertisements

2 thoughts on “Dwie sztuki, które opanować koniecznie trzeba.

  1. bandyta pisze:

    Przemawiają oba. Jeden bardziej od drugiego!
    Co do tanich sposobów na życie to wymieniłabym też (szczególnie dla Dziewczynek :D) – ubieranie się!Można naprawdę za grosze ubrać się bardzo modnie i bardzo ładnie – czytajcie zakupy w lumpeksach i na wyprzedażach! (dzisiaj akurat kupiłam sobie świetną bransoletkę w jednym ze sklepów w galerii za 5.99!upatrzyłam ja sobie już dawno – przed przeceną kosztowała 19.99).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s