O strachu co ma wielkie-wielkie oczy.

panic

Należę do notorycznych odkładaczy. I choć przypadłość ta nie dotyczy prawie nigdy spraw związanych z moją pracą, czy wcześniej szkołą, nigdy też nie odkładam zobowiązań i przyrzeczeń, mimo wszystko jednak, istnieje jeden bardzo szczególny obszar mojego życia, w którym odkładam często, odkładam bardzo, odkładam szczerze. Odkładam zawsze rzeczy, na które mam wpływ tylko częściowy i nie zależą tylko ode mnie. Kontrole dentystyczne, wizyty u lekarza, rozmowy o pracę, dawniej miłosne potyczki. Brak absolutnej kontroli nad sytuacją paraliżuje mnie i przytłacza.

W sprawach szkolnych i pracowych, sama sobie jestem sterem i okrętem, decyduję i działam i rzeczy robią się same. W sprawach na które wpływ mam tylko częściowy, paraliżuje mnie panika jakaś taka straszliwa, blokuje mi ruchy, zabiera dech w piersiach.

I tak na przykład od sześciu lat nie byłam u dentysty. Choć szczotkuję zęby solidnie i szczodrze,  mimo wszystko do dentysty nie chodzę, Zbyt boję się tego, że coś będzie nie tak. Miałam nawet takie przyrzeczenie z najlepszym przyjacielem, że jak już pójdziemy do dentysty, to pójdziemy razem (on także unikał szyldu „stomatolog” jak demona z „kroniki opętania”). Kolega niestety zdradził mnie sromotnie. Postanowiłam więc zgłosić się do kata i ja. 

Moje podchody trwają od początku czerwca. Naprawdę. Tysiąc przeciwwskazań, niemoc absolutna, szybciej zaprowadzę pokój na świecie niż pójdę do dentysty. Ba! nawet w tym czasie byłam z kimś innym, sama jednak nie poddałam się kontroli.

Stwierdziłam, że tak być nie może. Albo się coś zrobi, ale nie ma jak żyć. Robiłam w końcu przez te cholerne 30 dni zimne prysznice, czy naprawdę nic mi to nie dało? Postanowiłam zabrać się za to od mądrzejszej strony. Jedna osoba, która zawsze mi pomaga i choćby piekło znalazło sekretny portal do naszego świata, tak jak w Doomie, to ta osoba by i tak dołożyła wszelkich starań, by dotrzymać słowa. Zadzwoniłam do taty, powiedziałam, że chcę z nim iść do dentysty. Tata nas umówił (żeby było śmiesznie mamy aż dwóch stomatologów w rodzinie) i tak oto nie pozostawił mi żadnego wyboru. Musieliśmy iść. Na godzinę przed zaczęłam symulować ból głowy, potem powiedziałam, że może jednak to przełożymy. Ale nie. Twardo i pewnie trzymał front. Wsadził mnie do samochodu. Zawiózł na miejsce. Wypchnął z auta. Popychał pod same drzwi. Przekazał Pani pomocniczce dentystycznej do rąk własnych i dopiero potem odetchnął.

I wiecie co? Wszystkie zęby zdrowe i bez skazy najmniejszej. (tata za to miał dwa do mikro borowania- ha na coś się wizyta przydała! )

I tak właśnie, nie trzeba się zaraz tak strasznie bać. spodziewać najgorszych straszności, okropnych masakr i klęski niebywałych rozmiarów.

Myśl taka- jeżeli masz coś, co odwlekasz tak bardzo, znajdź osobę, która będzie Cię kopać do robienia tego. I zaakceptuj totalnie jej przenikliwość, i pokochaj absolutnie jej wytrwałość. I daj sobie pomóc. Ja wiem dobrze, że są rzeczy tak przerażające, tak wielkie, że wydają się niewykonalne. I właśnie wtedy, potrzebna jest pomoc kogoś, kto nie da nam odpuścić.

I myśl druga- skałą taką być dla kogoś. Taką ostoją, okrętem, takim popychaczem, takim kimś, kto rozumie i wie co się przechodzi, ale wie też co jest dobre i zapewnić to musi. Takim niezawodnym pomocnikiem, siłą wielką i niezrównaną.

Nie daj się strachowi zniszczyć tego, co Twoje.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s