Słuchamy the Naked and Famous- In Rolling Waves [2013]

nakedfamous_heartscover

Czekałam na tę płytę całe trzy lata. Od kiedy tylko natrafiłam na pierwszy krążek piątki nowozelandczyków („Passive me, agressive you”), pochłonęła mnie prawdziwa obsesja ich brzmienia. Potrafiłam słuchać jej bez przerwy, odrywając się od odgórnej kolejności piosenek tylko po to, by zapętlić sobie na resztę dnia Young Blood, albo All of this.

Kiedy tylko dowiedziałam się o dacie premiery kolejnego krążka, zaczęłam wielkie odliczanie. Po prostu musiałam mieć tę płytę. Zresztą nie tylko ja, M. też wykazał naprawdę duże podniecenie, jak na oazę spokoju, jaką jest ten człowiek na co dzień  Kiedy w końcu zdobyliśmy tę płytę, przygotowani na prawdziwe muzyczne objawienie, zaczęliśmy powoli zanurzać się w dźwięku- M. jadąc do domu w samochodzie, ja otulona kocykiem w mieszkaniu. Po dojechaniu do celu, zniesmaczony M. poinformował mnie, że jego serce zostało na zawsze złamane, a płyta przyprawiła go o ból głowy epickich rozmiarów.

The Naked And Famous – Hearts Like Ours

Dla mnie pierwsze słuchanie też przebiegło bez rewelacji. Zaczęłam się nad tym poważnie zastanawiać i doszłam do wniosku, że przecież z „Passive me, agressive you” też było trochę tak, że zaczęłam od jednej piosenki i w miarę kolejnego przesłuchiwania płyty obsesja rosła. A nawet, choć kocham tę płytę wielce, pojawiły się na niej też piosenki, których słuchać nie mogę (brzmienie po prostu mnie odstrasza) . No więc dałam temu kolejną szansę.

I było tak, jakby ta płyta była moim kochankiem sprzed lat. Spotkaliśmy się na chwilę na ulicy i gadało nam się średnio, ale umówiliśmy się na piwo, żeby „powspominać stare czasy”. I ponieważ ta płyta to ta płyta, a ja to ja, a pewni ludzie i pewne rzeczy zawsze będą miały niesamowitą chemię, i zawszę będą w stanie gadać tak, jakby to był ostatni dzień na ziemi, jedno piwo zamieniło się na dwa i zaczęliśmy się odkrywać na nowo. I teraz już na zawsze pozostaniemy dobrymi przyjaciółmi.

No posłuchajcie tylko:

Ta płyta to wielkie pudełko czekoladek. W miarę jak zjadasz, przyzwyczajasz się do czasem dziwnych smaków i koniec końców jesteś naprawdę szczęśliwy, ze kupiłeś to pudełko. 

Album jest mroczny, melodyjny, zaprasza słuchaczy do zanurzenia się w naprawdę wyjątkowe kompozycje dźwięków. Spodoba się fanom synth-popu, ale nie tylko. Jeżeli lubicie muzykę naładowaną emocjonalnie, jeżeli lubicie piosenki, które mogą być soundtrackiem do pewnych momentów życia, jeżeli w niedzielę lubicie poleżeć nieco dłużej i z przymkniętymi oczami słuchać piosenek, które potrafią kształtować nastrój, to ta płyta jest dla Was. Ale pamiętajcie- nie traktujcie pierwszego spotkania z nią jako decydującego. Będzie trochę niezręcznie, może jakaś zmiana Wam się nie spodoba, ale zaproście ją na to piwo. Tej rozmowy nie zapomnicie nigdy. 

Tak o płycie mówi wokalistka zespołu: 

Wraz z wiekiem zmieniły się nasze gusta muzyczne. Nasza pierwsza płyta była głośna i hałaśliwa. Jest pełna różnorodności. Chcieliśmy przekazać w niej coś dynamicznego (…) Do tej płyty podeszliśmy w nieco inny sposób. Została stworzona tak, by móc ją grać w całości na żywo, ale niektóre piosenki mają tyle warstw, że ciężko odtworzyć to na scenie. Dlatego jeżeli chcieliśmy nagrać płytę do grania na żywo, musieliśmy poddać nasz dźwięk całej masie ograniczeń

Dobra, to ja lecę przerzucać co lepsze piosenki na mptruchę. 

Koniecznie przesłuchajcie na płycie: hearts like ours, in rolling waves, the mess, grow old i golden girl

Przydatne linki:

Strona zespołu

Cały album do przesłuchania online

Pełny wywiad z zespołem

Notoryczna ocena:

8 na 10

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s