Może jednak polubię Sandrę Bullock? – oglądając Gravity [2013]

Gravity-movie-spoilers-2

Pamiętacie może, w moim Październikowym zestawieniu dość sceptycznie, ale mimo wszystko z pewną chęcią, odnosiłam się do pójścia do kina na Gravity? No i stało się.

M. jak to zwykle on, przyjechał do mnie na weekend i oznajmił po prostu, że już zarezerwował bilety i idziemy razem na Gravity i to do nie gdzie indziej a do IMAXA. I nic go nie obchodzi moja niechęć do Sandry Bullock, oraz fakt, że nikt inny w tym filmie nie gra. Po prostu musimy zobaczyć ten film i koniec! No i poszliśmy.

I wiecie co, jestem bardzo, bardzo pozytywnie zaskoczona! Popatrzcie sobie proszę na trailer:

Pierwsze moje miłe zaskoczenie- film absolutnie nie jest o Sandrze Bullock dryfującej sobie samopas w kosmosie, oddalającej się coraz dalej i dalej od Ziemi (co trochę sugerują trailery). Nie jest także o spektakularnej Akcji Ratowniczej przeprowadzonej przez załogę Star Treka (Damn you Kirk!).

Skoro to zostało już ustalone, muszę przyznać, że nie mogę zdradzić wiele więcej, bo to jeden z tych typów filmów, które najlepiej ogląda się bez przygotowania. Generalna fabuła została przedstawiona na trailerze- rzecz dzieje się w kosmosie. Grupa astronautów pracująca nad wprowadzeniem ulepszenia do jednej z amerykańskich stacji kosmicznych znajduje się w samym środku zupełnie niespodziewanych zdarzeń, na które z całą pewnością nie przygotowało ich żadne szkolenie. A kosmos to nie jest miejsce dla ludzi.

Tyle jeśli chodzi o opis fabuły, mogę jeszcze wprowadzić coś takiego:

notoryczna rekomendacja– idźcie na ten film do kina. Najlepiej do IMAX-a. Naprawdę, jest on wart tych pieniędzy, jest on wart takiej afery. Błagam, bardzo błagam, nie oglądajcie go go na ekranie laptopa. To zbyt duża audio-wizualna uczta, aby zepsuć wszystko niewłaściwym jej smakowaniem. Oglądanie Gravity na ekranie laptopa to jak polewanie jagnięciny keczupem (bo z keczupem można zjeść wszystko).

Jeżeli chodzicie do kina „raz na rok”- to jest właśnie ten film, na który powinniście iść. Jeżeli chodzicie często- opuśćcie dwa inne, ale wybierzcie się na to do IMAXA. Jeżeli gardzicie kinem jako pomysłem na spędzenie czasu- na chwilę zapomnijcie o swoich odczuciach i idźcie na to do kina. To jeden z tych filmów, które naprawdę warto zobaczyć i to na jak największym ekranie!

gravity-movie-review-space

źródło- filmschoolrejects.com

Film to jak już wspomniałam, nieziemskie doznanie dla waszych zmysłów. Coś pięknego, coś cudownie wyważonego, coś co ogląda się z otwartymi ustami (no dobrze, coś co JA oglądam z otwartymi ustami, bo nie umiem się zachować w towarzystwie) Ale nie tylko. To także jedna z tych produkcji, która trzyma człowieka na samym brzegu fotela, sprawia, że wpijasz się w rękę swojego towarzysza/towarzyszki, ponieważ emocje sięgają prawdziwie zenitu. Majstersztyk zapierający dech w piersiach tak bardzo, że boli Cię w środku. Bo chcesz oddychać ale nie masz czym. 

Sprawa Sandry Bullock

Tak, działa mi na nerwy. Tak, w każdym filmie gra tak samo. Tak, jej ckliwe momenty naprawdę przyprawiają mnie o mdłości. Tak, to Sandra Bullock. Wszystkie te i wiele innych oskarżeń wyrzuciłam z siebie w drodze z kina do domu w cierpliwe ucho M. On zaś spojrzał na mnie tym swoim wszech-wiedzącym wzrokiem Mistrza Yody i powiedział coś takiego:

Tak, była Sandra Bullock ckliwa i wkurzająca. Była taka jak zawsze. Ale czy wyobrażasz sobie jakąkolwiek inną aktorkę lepszą w tej roli? I druga sprawa- patrząc na chemię pomiędzy bohaterem Clooney’a i bohaterką Bullock- czy możesz wymienić mi kogoś lepszego do tej roli? Clooney był idealny w swojej roli, ale to jest stara gwardia. Więc ona też musiała być ze starej gwardii. I co, źle się to oglądało? 

I wiecie co? Miał rację. Oglądało się ich wspaniale. I patrząc na postać, którą rozpisali scenarzyści, nie mogła jej zagrać żadna inna aktorka. 

Obiecałam M. , że nie ocenię tego filmu. Takie filmy jak ten (mówił) wymykają się poza ramy wszelkiej oceny. Trzeba je po prostu zobaczyć i nie zastanawiać się nad tym, ile uśmiechniętych gwiazdeczek im przyznać. 

Więc gwiazdeczek nie będzie, ale naprawdę mam nadzieję, że zobaczycie ten film. 

Reklamy

2 thoughts on “Może jednak polubię Sandrę Bullock? – oglądając Gravity [2013]

  1. Gadulska pisze:

    Co za rekomendacja! Ale jak pójdę i mi się nie spodoba, to… ;) A poważnie trailer mnie nie powalił, jedyne, co by mnie przyciągnęło do kina to zdjęcia. No i Twoja rekomendacja ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s