Błyskawiczna recenzja: Gra Endera [książka]

gra endera

W kinach grają właśnie Grę Endera. Nie widziałam, ale zobaczyć zdecydowanie chcę! Ale, ponieważ wiem, że film jest dlatego, że najpierw była książka (och, jak ciekawie ten świat się układa), postanowiłam rozpocząć moją przygodę z Enderem właśnie na powieści (bo, moi drodzy, zaiste taki powinien być porządek, że najpierw sobie obcujemy z pierwowzorem czegoś, a dopiero potem bawimy się w pochodne. Chyba, że jest to Potop, a przed nami zaliczenie z literatury- śmiało do filmu!)

O czym jest ta książka?

Wyobraźcie sobie kochani taki oto porządek rzeczy: Świat Nasz (nie nasz?) walczy z zupełnie niezrównanym przeciwnikiem- tajemniczą i złowieszczą armią Robali (tak, tak- robale, stworzenia z odwłokiem i nóżkami), które chcą nas zasiedlić i wszystko popsuć. Niestety, nasze stare metody wojny (Chłopie, karabin na plec i hola się naparzać z wrogiem!) są zupełnie nieskuteczne, dlatego też walczy się inaczej. Przede wszystkim, zmieniono całą zasadę szkolenia armii- dzieci przechwytuje się w wieku jak najmłodszym, następnie obserwuje się ich poczynania i szkoli co tchu we wszelakich dziedzinach. Ostatecznie, co sprytniejsze dzieciąteczko zostaje przeniesione do super hiper elitarnej szkoły dla młodych rekrutów, gdzie w pocie i łzach kontynuuje morderczy trening, by stać się prawdziwym żołnierzem.

No i teraz powiedzcie, czy to nie jest genialny pomysł? No Przecież, że jest! W takim oto świecie pozostawia nas Orson Scott Card, następnie dzieją się największe różności i czytelnik pozostawiony jest trochę samemu sobie w tym całym bałaganie.

Czy warto przeczytać?

Absolutnie warto. Przede wszystkim kochani, czyta się tę książkę jednym tchem. Każdy kolejny rozdział wydaje się uchylać rąbka dobrze skrywanej tajemnicy, apogeum czego widoczne jest w ostatnich kilku rozdziałach. Klimat powieści jest dokładnie taki, jaki powinien być w powieści science-fiction: gęsty, tajemniczy, rodzący całe mnóstwo pytań. Narracja prowadzona jest bardzo szybko i od razu przechodzi się do rzeczy. Nie znajdziemy tutaj nudnych opisów, nie będzie też zbyt wielu momentów zadumy bohatera. To jest sensacyjne science-fiction, trzeba po prostu nadążyć.

Zarzuty?

Mam kilka- troszyneczkę za mało mi tego Enderowego świata, za dużo akcji. Ale- cykl ma kilka tomów, więc może sytuacja poprawia się w kolejnych. Inny smutek- bohaterowie są zbyt czarno-biali, od razu widać kto jest dobry, a kto zły. Ale to zależy od naszych preferencji- ja osobiście kocham się w bohaterach szarościach.

Poczytajcie przed kinem, będzie fajnie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s