Czy Polki ubierają się szpetnie?

zdjecie Alejandro Escamilla

Kilka tygodni temu wpadły mi w ręce Wysokie Obcasy, w których zamieszczono wywiad z Moniką Kapłan-Gerc- byłą szefową Deni Cler. Padły w nim dość ostre słowa w kierunku Polek i tego jak się ubieramy. „Polki są wycofane, nie mają dystansu do siebie i radości z mody”. Co na to mówi Wasza Szafa?

Zebrałam się w sobie i podeszłam do swojej. W sumie dużo chodzenia nie było, bo zajmuje dość sporą część wynajmowanej przeze mnie kawalerki. Od razu wszystko stało się jasne, bo nie ma nawet drzwi, żeby skryć swoją zawartość:

A Pani Monika mówi tak:

Kiedy wprowadzałam zmiany w Reserved, ustawiłam przed salonami fotografów, którzy robili naszym klientkom zdjęcia. Panie były szare, zmęczone i nieatrakcyjne. Często nosiły czarne spodnie i bliźniaczek, czyli dzianinową bluzkę i na to sweterek na guziki. Równie często tunikę i spodnie. Czyli coś, co zakrywa biodra i brzuch. Widać było, że dla nich bycie atrakcyjną nie jest już tak ważne, że koło trzydziestki rezygnują ze swojej seksualności. Tak jest przynajmniej z kobietami, które zakwalifikowałabym do niższej klasy średniej.
-wywiad z Panią Moniką Kapłan-Gerc, obecnie przedsiębiorczyni z firmy konsultingowej Pink Cigarette WO 25 stycznia 2014 4/2014
Mój stojak ujawnił dramatyczną prawdę. 3 pary dżinsów, bojówki i tysiąc bliźniaków. Zestaw kolorystyczny? Szarość, czerń, brązy i granat. Kilka sukienek, których praktycznie nie zakładam. Dwie spódnice, które ostatnio widziałam na sobie na studiach. Obraz Nędzy i Rozpaczy.
Patrzę na to wszystko i jeszcze myśl naszła mnie taka. Gdyby tak rozłożyć wszystkie ubrania na łóżku i zaprosić człowieka znającego się na modzie, to on nie doszukałby się w tej kupce żadnego stylu czy nawet jednorodnej myśli estetycznej. A regularnie czytam blogi modowe!
A Polska ulica? Odnoszę wrażenie, że dużo młodszych dziewczyn (16-22) ubiera się coraz modniej i piękniej. Ich starsze koleżanki i mamy według mnie nie wykazują takiego przywiązania do stylu i wyglądu. Mało która mijana Pani po trzydziestce przyciąga mój wzrok i budzi podziw (mieszkam w mieście gdzie mieszkańców jest ponad 100 000)
Można powiedzieć- no tak, ale przecież wygląd nie jest taki ważny, istotne jest to co ma się w głowie i serduchu. Ale nie. To jest kłamstwo wierutne. Jedna sprawa, że jak Cię widzą tak Cię piszą, odbierają i komentują, a druga- jak się dobrze wygląda, to człowiek i wspaniale i pewnie się czuje. Przekonałam się o tym tysiąc razy! Kiedy faktycznie ubiorę się z pomysłem, w taki sposób, że wyglądam korzystnie i inaczej niż tłum gdzieś od piszczeli rodzi się we mnie poczucie pewności, możliwości i działania. I to jest niezaprzeczalne, a nawet pewnie już gdzieś naukowo udowodnione.
I czemu nie mam tego na co dzień? Bo nie chce mi się prasować i pomyśleć o tym co mogę zrobić? Bo wmawiam sobie, że to nie ważne jak się wygląda, bo boję się przykładać uwagę do czegoś, co może świadczyć o próżności? Bo szukam wymówek, że przecież nie mam teraz pieniędzy?
– Większość kobiet nie stać na włoski glamour.
– Ale dziś można naprawdę dobrze się ubrać, mając niewiele pieniędzy. Masz tyle sieciówek na rynku, które sprzedają niedrogie rzeczy. Lepszych czasów już nie będzie.
  /ten sam wywiad/
No właśnie. Lepszych czasów nie będzie a i młodsze nie będziemy…

Niezbędnik Odkrywcy:

zdjęcie tytułowe- Alejandro Escamilla
cały wywiad z Wysokich Obcasów

Advertisements

7 thoughts on “Czy Polki ubierają się szpetnie?

  1. bandyta pisze:

    Święta racja. Zgadzam się ze wszystkim – i że trzeba o siebie dbać bo oceniają Cię CZĘSTO po wyglądzie, i że dobry wygląd dodaje pewności siebie, i że można to zrobić niedrogo – trzeba tylko chcieć. Powodzenia Kobiety!!! :)

  2. Gadulska pisze:

    Oczywiście co do meritum się zgadzam, trzeba dbać o swój wygląd, ale moim zdaniem Pani z wywiadu sama sobie przeczy.
    Po pierwsze to zakrywanie bioder tunikami – może Polki zakrywają, bo nie ma się czym chwalić? Podstawowa zasada Trinny i Susannah – odkrywaj to, co masz ładne, zakrywaj to, z czego nie jesteś dumna. Lepiej założyć tunikę maskującą wałeczki, niż wystawiać te wałeczki znad dżinsów, żeby wszyscy mogli je podziwiać.
    Po drugie dobre ubranie za niską sumę i wspomnienie o sieciówkach. W której sieciówce mamy dobre ubranie? Reserved? Zara? Mango? Orsay? Camaieu? H&M? Ubrania stamtąd, nawet jeśli są dosyć tanie, to i tak są za drogie, jeśli weźmie się pod uwagę ich jakość. Zaś sieciówki z porządnymi ubraniami są niestety, ale poza zasięgiem wielu Polek. Do tego dochodzi brak weny, potrzeba wygody, czy wręcz lenistwo (prasowanie:)).
    Ale mimo to i tak mam odwrotne wrażenie niż Ty – widuję wiele dobrze ubranych trzydziestoparo-, czterdziestolatek, choćby w pracy. Z niektórymi chętnie zamieniłabym się na szafy. Zaś w MPK widuję młode dziewczyny, wśród których najliczniej reprezentowane są dwie grupy: 1. „sportsmenki” ubrane w kolorowe adidasy, dżinsy lub dresy, bluzy, śmieszne czapki, 2. tzw. „sexi”, czyli dekolcik w poliestrowej bluzce, leginsy, kozaki na szpilce, zbyt mocny makijaż. Oj, wrocławskie szafiarki nie jeżdżą MPK, przynajmniej nie moimi liniami :)

    • joelyne pisze:

      Co do maskowania niedoskonałości- zgadzam się bardzo. Wydaje mi się jednak, że Pani z wywiadu miała na myśli raczej „trzymanie się schematu”, to znaczy zakodowanie sobie pewnych ubraniowych przykazań i bardzo się ich trzymanie. Jasne, trzeba ubrać się na miarę swojej sylwetki, ale też można eksperymentować, bo czasem wydaje nam się, że coś nei będzie grało a gra bardzo.
      Jeśli chodzi o sieciówki, to ze swoich doświadczeń mogę powiedzieć, że da się znaleźć dobre ubranie za cenę umiarkowaną (szczególnie w magicznych miesiącach wyprzedaży). Tak- trzeba się naszukać, trzeba pomacać, pomierzyć, pooglądać z każdej strony, ale w takim Reserved czy h&m MOŻNA znaleźć ciuch dobry i po rozsądnej cenie. Jest morze szmat, ale kilka ubrań też się znajdzie.
      A właśnie- też mi się w tym wywiadzie podobało takie stwierdzenie, że Panie nie mają pieniędzy na ciuchy, bo wolą się gorzej ubrać, a np. tę kasę zainwestować w dziecko, albo nową patelnię. No i powiem szczerze- ja to widzę w przypadku wielu znajomych pań.
      Cieszy mnie natomiast, że widzisz dużo dobrze ubranych pań w swojej okolicy. U mnie, jak wspomniałam za dobrze nie jest. Najczęściej widuję Panie ubrane na „urzednika z lat 90”. Wspomniane bliźniaki, spódnice bezkształtne, kozaki jak kloce.
      Wiadomo- każde miasto, każda dzielnica nawet ma inaczej:)
      Tekst raczej tak ode mnie był- ja się czuję źle ubrana i czuję, że mało przykładam do tego uwagi, a co to będzie za lat kilka…

  3. pozynegatywka pisze:

    Sieciówki… ta…
    Takie H&M czy Camaieu (jakkolwiek się to pisze) dla wielu polek nadal nie są „sieciówkami” a sklepami niemalże luksusowymi, bo dla przeciętnej kowalskiej „tani” T-shirt to nie ten za 79zł z galerii handlowej, a za 29 z bazarku czy „od Chińczyka”. Jest różnica cenowa? Jest. Jest różnica w jakości? No właśnie nie zawsze :)

    • joelyne pisze:

      Wiesz co, dostaniesz ten T-shirt też za złotych mniej- wg mnie to konieczność szukania jest ponad siły. Człowiek by chciał mieć jak było kiedyś- trzy rzeczy do wyboru, to i widzisz, która się nadaje. A jak wejdziesz do tych sieciówek naszych, to jest ogrom. Ogrom szmat, które trzeba przekopać, żeby dotrzeć do tego ciucha, który jest dobrze wyceniony i fajny. Jak w ciucholandzie w sumie:)

      • elpiss pisze:

        Zgadzam się! teraz żeby kupić normalnej jakości ciuch, i żeby wpasował się w nasz gust, to trzeba nie lada wyczynu, aby cokolwiek upolować. Ceny niestety są wysokie i nie na kieszeń przeciętnej Polki, bo u nas T-shirt kosztuje 79 zł, a w Niemczech 17,90 Euro, tylko jakie są zarobki… Musimy polować na wyprze, do outletów… to sporo czasu i nerwów, dlatego wydaje mi się, że większość odpuszcza, kupuje byle pierwszy tani worek i tyle. Muszę przyznać, że sama mam ogromny problem z tym, bo nie mam cierpliwości do zakupów, przeważnie robię je na hura, byle co wrzucić nowego do szafy, a po pół roku albo do wyrzucenia, bo kiepska jakość, albo strasznie niemodne i do niczego mi nie pasuje…
        Z tego powodu czytałam „lekcje Madame Chic” wolę 10 rzeczy w szafie ale fajnie wyglądać, niż pełną, ale szmat.
        Powolutku staję się świadomym konsumentem, krytycznie przymierzam ubrania, dotykam, oglądam wykończenie, sprawdzam skład…
        Chciałabym kiedyś dojść do perfekcji i powiedzieć „mam idealną szafę”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s